Czy od jedzenia można się uzależnić?

Jedzenie nie jest „używką” w potocznym rozumieniu. Bez uzależniających substancji chemicznych (jak papierosy, alkohol) można funkcjonować, bez jedzenia – nie. Jest ono niezbędne do życia. To główna przyczyna kontrowersji wokół słowa „jedzenioholizm” czy też hasła „uzależnienie od jedzenia”.

Osoby borykające się z alkoholizmem, uzależnieniem od narkotyków itp. mogą liczyć na zrozumienie i wsparcie, podobnie jak chore na anoreksję i bulimię – to nagłaśniane problemy. Uczucie przymusu jedzenia może być traktowane jak wymysł. Dla wielu przecież to tak proste jak po prostu MŻ – mniej żreć). Uzależnienie od jedzenia opisywane jest jako współczesne uzależnienia behawioralne. Wciąż trwają badania porównujące nałogowe spożywanie niezdrowego jedzenia z uzależnieniem od np. narkotyków.

„Istotą uzależnienia od jedzenia (jedzenioholizmu), jest przede wszystkim kompulsywne objadanie się, choć należy podkreślić, że obydwa terminy, tj. uzależnienie od jedzenia, jak i jedzenioholizm, choć są powszechnie stosowane, wzbudzają kontrowersje. Obecnie w odniesieniu do tzw. uzależnień od czynności (behawioralnych) proponuje się stosowanie pojęcia nałogi behawioralne, jako najbardziej odpowiadające terminowi behavioral addiction, rezerwując termin uzależnienie wyłącznie do substancji psychoaktywnych (Habrat, 2012). Jedzenie może stać się przedmiotem uzależnienia nie tyle jako substancja (nie występuje tu zespół abstynencyjny, jak w narkomanii czy alkoholizmie), co raczej jako forma niekonstruktywnego zachowania się związanego z radzeniem sobie czy kompensowaniem niezaspokojonych potrzeb psychicznych jednostki.” Nina Ogińska- Bulik

Uzależnienie od jedzenia, cukru czy przyjemności?

Wg statystyk (GUS) polacy spożywają codziennie czterokrotnie więcej cukru niż rekomendowana ilość. Pod uwagę należy brać nie tylko to, co sami dosładzamy, ale też wszystko, co cukier zawiera.

Jedzenie nie traktujemy jako substancji psychoaktywnej ale… w popularnym badaniu szczury  laboratoryjne – uzależnione od kokainy –  wolały od niej… słodzony napój. Czy cukier uzależnia? Często mówi się o tym, że działa na mózg w ten sam sposób co silne używki. To ten sam szlak, który aktywizują opiaty, takie jak heroina i morfina, a także kokaina czy nikotyna. Odczuwamy przyjemność, bo cukier fizjologicznie pobudza mózg do wytwarzania: dopaminy, endorfin i serotoniny. Jedno z badań na noworodkach wykazało, że te, którym podano przed bolesnym doświadczeniem roztwór cukru płakały mniej (babcine sposoby miały jakiś sens ;). Dochodzi jeszcze kwestia silnego skojarzenia cukru (słodyczy) z nagrodą. Za dobre oceny, za zjedzony obiad, na pocieszenie, gdy się boimy. Ma nam osładzać życie. Zamiast tego – staje się powszechnym problemem

Jedzenioholizm (pomimo omijania takiego nazewnictwa zostawię w tym tekście to pojęcie), jak każde uzależnienie, zaczyna się niewinnie. Lubimy jeść, więc zdarza nam się pochłonąć większą niż potrzebujemy porcję, a czasem jeszcze wziąć dokładkę. Łatwiej o to, gdy popadamy w gorszy albo euforyczny nastrój.

Waga rośnie, pojawia się poczucie winy. Próbujemy zniwelować skutki nadmiernego jedzenia albo ukryć je przed otoczeniem, które zaczyna powoli reagować na nasz problem. Im gorsze samopoczucie psychiczne, tym częściej sięgamy do lodówki, czy przeszukujemy szafki. To tak jak inne uzależnione osoby sięgają po alkohol, tytoń, smartfon czy pornografię. Powoli wchodzimy w spiralę postępującego, wymagającego specjalistycznej terapii, nałogu.

Uzależnienie wieloaspektowe

Badacze podkreślają, że uzależnienie od jedzenia jest uzależnieniem “wieloaspektowym”.

Przy jego diagnozowaniu bierze się pod uwagę nie tylko ilość przyjmowanego pokarmu ale i sposób jedzenia, jakość produktów żywnościowych, częstotliwość posiłków, a przede wszystkim myśli i emocje, które pojawiają się w związku z zachowaniami jedzeniowymi.

Gdzie przebiega granica między zdrową, towarzyszącą ucztowaniu radością z jedzenia a chorobą?

Jak odróżnić, powszechne przecież w naszej kulturze, przejadanie się podczas spotkania w miłym towarzystwie od jedzenioholizmu? Czerwona lapka to moment kiedy jedzenie staje się nawykowe, niekontrolowane, ma na celu “zamaskowanie” problemów, zamiast konfrontacji z nimi i poszukiwania rozwiązań. Gdy staje się główną staregią zaradczą.

O jedzenioholizmie mówimy wtedy, gdy skupienie na spożywaniu posiłków to coś znacznie więcej niż spożywanie zaskakująco dużej porcji.  Gdy:

  • Często pojawiają się specyficzne, związane z kulinariami rytuały.
  • Zaabsorbowanie jedzeniem coraz bardziej się nasila, staje się bardzo ważną częścią życia
  • wpływa na sposób funkcjonowania w różnych sferach (praca, życie osobiste, które schodzą na coraz dalszy plan).

Uczucie przumusu

Podobnie jak w przypadku uzależnień od substancji psychoaktywnych czy innych uzależnień od wykonywania czynności, kluczowe jest występowanie przymusu – w tym przypadku przymusu jedzenia, zwane kompulsją. Trudnościom w kontrolowaniu zachowań jedzeniowych, zwłaszcza ilości spożywanych produktów, towarzyszy konieczność zwiększania dawek.

  • Uzależnione osoby tak silnie krążą myślami wokół posiłków, że zaniedbują inne źródła przyjemności.
  • Nie mogą przestać jeść, nawet jeśli wykonywane czynności działają na nich destrukcyjnie, wpływają negatywnie na zdrowie.
  • Zdarza się, że napad żarłoczności zostaje przerwany dopiero wtedy, gdy ból żołądka staje się nie do zniesienia, fizycznie nie da się już więcej zjeść, bo żołądek jest przepełniony.

Mechanizm nałogowego regulowania uczuć

Jedzenioholizm objawia się podobnie jak bulimia – występują napady objadania się. Różnica polega na tym, że nie towarzyszy im konieczność pozbycia się jedzenia, które już zostało spożyte. Osoby jedzące w taki kompulsywny, zaburzony spsób często są otyłe, cierpią na nadwagę. Warto dodać, że nie każda otyła osoba to osoba kompulsywnie jedząca/uzależniona od jedzenia. Na wygląd wpływają też inne czynniki biologiczne.

Osoby z problemami z jedzeniem często wstydzą się prosić o pomoc, rozmawiać o tym z blsikimi choć czują, że dzieje się z nimi źle. Unikają jedzenia w towarzystwie. Jakie kryterium jest kluczowe by mówić o uzależnieniu?

Występowanie mechanizmu nałogowego regulowania uczuć.

W przypadku jedzenioholizmu, jego występowanie można stwierdzić obserwując okresowe napady obżarstwa, których podłożem są przyczyny emocjonalne, a nie faktyczne uczucie głodu.

“Wraz z zapętlaniem się problemów emocjonalnych i obżarstwa rozwija się też mechanizm zaprzeczania i iluzji. Osoba dotknięta chorobą staje się bezkrytyczna wobec jej objawów, zaś negatywne skutki zarówno zdrowotne, jak i osobiste, minimalizuje, nie dostrzegając ich rzeczywistych przyczyn” (K. Gąsior, 2013).

 

Trudność w kontakcie z osobą z jedzenioholizmem

Charakterystyczna jest trudność w kontakcie z taką osobą.

  • Na próby wyrażenia troski czy niepokoju o sposób odżywania – otrzymujemy nerwowe reakcje, zaprzeczanie, jakoby miała jakiekolwiek problemy,
  • Osoba z problemem uzależnienia od jedzenia ogranicza kontakt z ludźmi, którzy próbują interweniować.
  • Uznanie, że cierpi z powodu uzależnienia od jedzenia, pociąga za sobą konieczność pracy nad problemem, rozważenia, jakie emocje i inne problemy życiowe stoją za napadami żarłoczności.

Trudno być wparciem, bo osoby bardziej lub mniej świadomie, nie chcą/nie potrafią się z tym skonfrontować.

Chcąc zorientować się czy granica między „zwykłym” objadaniem się a zaburzeniem została przekroczona należy obserwować:

  • stopień umiejętności kontrolowania ilości jedzenia (czy potrafimy przestać jeść, czy występują napady żarłoczności, czy spożywamy posiłki pomimo braku głodu),
  • to czy zdarza nam się wśród ludzi przełknąć tylko kilka kęsów, a potem “dojadać” w samotności, stosować drastyczne diety czy głodówki, a następnie kompulsywnie się objadać,
  • stosunek do swojego ciała i wyglądu (niepokój co do zbyt wysokiej/zbyt niskiej wagi, stosowanie forsujących ćwiczeń fizycznych w celu poprawy wyglądu, intensywne myślenie o tym, czy wystarczająco dobrze się prezentujemy),
  • reakcji otoczenia (czy ktoś wyraził zaniepokojenie z powodu naszej wagi, czy ktokolwiek sugerował konsultację ze specjalistą).

Wspomniane symptomy są ze sobą powiązane. Jedno może uruchamiać drugie. Poczucie winy z powodu żarłoczności pogarsza samopoczucie, a w trudnych chwilach osoby zaburzone próbują sobie poprawić nastrój wykonując kompulsywne czynności. Czyli znów może się zdarzyć niekontrolowane, automatyczne spożywanie nadmiernej ilości jedzenia – podobnie jak w przypadku innych nałogów zażywa się substancje psychoaktywne bądź wykonuje inne, mające rozładować emocje czynności, (robienie zakupów, na które nas nie stać, granie z gry hazardowe, nadmierne korzystanie z Internetu czy praca ponad siły).

Uzależnienie od jedzenia – kobieca przypadłość?

Z jedzenioholizmem boryka się dwukrotnie więcej kobiet niż mężczyzn – psychoterapeutka, doktor Ewa Woydyłło-Osiatyń wskawskazuje na kwestie kulturowe. „Kobietom mniej wypada, one muszą tłumić uczucia. Nie wolno i nie wypada im się złościć. Najlepiej, gdy są „grzeczne, schludne, ciche, ładne”. W czasie rozwoju nie stworzono im warunków do bezpiecznego wyrażania uczuć lub wyśmiewano je. Dorosłe, uzależnione osoby zwykle mają problem z wyrażaniem uczuć, tłumiąc je całe życie. Nie potrafią powiedzieć: jestem zła, jest mi źle, smutno itd. (…) Jedzenie jest pierwszym doświadczeniem przyjemności. ”

Osoba z jedzenioholizmem w pewnym sensie się regresuje, szuka czegoś, co jest pierwotnym doświadczeniem rozkoszy. Poza tą pierwszą związaną z jedzeniem, nie przetarły się inne drogi odczuwania źródeł przyjemności.

Może jednak uzleżnienie od cukru nie istnieje?

Choć pojęcie uzależnienia od jedzeniam, cukru, jedzenioholizm istnieje w literaturze od dawna i mówi o nim masa specjalistów zaciekawiła mnie metaanaliza badań w tym temacie.

W 2016 roku przeprowadzono metaanalizę badań, które wskazywały na właściwości uzależniające cukru. Przeanalizowano literaturę dotyczącą uzależnienia od przetworzonego jedzenia, cukru i narkotyków. Porównano badania na ludziach i zwierzętach.

Metaanaliza została podsumowana słowami:

“Znaleźliśmy niewiele dowodów wspierających hipotezę uzależnienia od cukru u ludzi, a znaleziska z literatury dotyczącej zwierząt dotyczą głównie zachowań “przypominających uzależnienie” takich jak objadanie się, które występują przy dostępie do cukru przeplatanym cukrową głodówką. Te zachowania wynikają z czasowego odcięcia od źródła słodkiego smaku lub smacznych potraw a nie neurochemicznego efektu cukru.

Biorąc pod uwagę brak dowodów na poparcie tego, argumentujemy przeciwko przedwczesnemu włączeniu uzależnienia od cukru do literatury naukowej i zaleceń publicznych.” 

Intuicyjnie unikałam mówienia o uzależnieniu od cukru, nie lubię też pojęcia „jedzenioholizm” i „uzależnienie od jedzenia” choć rozumiem skąd się wzięło. Jak pokazuje powyższy cytat  z badania „Sugar addiction: the state od the science Margaret :. Weswater Paul C.” – słusznie.

Współcześni specjaliści mówią o pułapce jaką jest straszenie uzależnieiem od cukru, porównywaniu do narkotyku – substancji psychoaktywnej. Strach przed cukrem czy jedzeniem zdecydowanie nie pomaga nam w poprawie relacji z jedzeniem.

Bibliografia:

  • N. Ogińska – Bulik, Uzależnienie od czynności. Mit czy rzeczywistość? Warszawa: Difin 2010
  • N. Ogińska – Bulik, Wiem co jem. Psychologia nadmiernego jedzenia i odchudzania się.
  • K. Gąsior, Gdy jedzenie staje się problemem. Czy jesteś uzależniony?, Fundacja ETOH, Warszawa 2013.
  • [1]Sugar addiction: the state of the science Margaret L. WestwaterPaul C.