Wiesz, jak będziesz wyglądać za 20 lat? Ile będziesz ważyć i jak żyć?

Jak myślisz, ile będziesz ważyc i jak wyglądać za np. 20 lat? Możesz to sobie wyobrażać, zgadywać… ale to wciąż pewna niewiadoma. A jak będzie wyglądało Twoje życie za te 20 lat? Możesz to sobie wizualizować i planować, ale nie wiesz.  Czy znaczenie będzie miało wtedy to samo co dziś? Główne, życiowe wartości prawdopodobnie się u Ciebie nie zmienią… Znasz je, potrafisz nazwać? Choć ludzie przychodzą do mnie żeby schudnąć, w moim gabinecie i nad tym mogą się zastanowić. Zachęcam do tego i Ciebie.

Jak duży obszar Twojego życia wypełnia działanie i myślenie o Twoim ciele, odżywianiu, odchudzaniu? I na czym opiera się to myślenie i działanie? Na miłości, łagodności, spokoju, trosce o siebie?  Czy może na wpychaniu się w cudze (przejęte od fit influencerów, i biznesu odchudzającego) standardy. Pomyśl o energii jaką dziś wkładasz w utrzymanie szczupłej sylwetki, w nieprzytycie, w zatrzymanie jo-jo. W kontrolowanie się. Może też w krytykowanie siebie i przeciwdziałanie czemuś co jest normalnym zjawiskiem (jako powrót kilogramów po spektakularnej (szybkiej) metamorfozie. Czy za 20 lat będzie miało znaczenie, że udało Ci się zrzucić te niechciane x kilogramów? Potem jeszcze raz i jeszcze raz (bo jeśli wybierzesz popularne metody oparte na dużym deficycie kalorycznym, małej różnorodności produktów, ograniczeniu całych grup pokarmowych) – masz tylko 5 – 10 % na utrzymanie tego wyniku. Czy patrząc na swoje dotychczasowe próby odchudzania czujesz, że jesteś „fighterką”, bo się nie poddajesz, czy może zauważasz, że wciąż tylko boksujesz w miejscu?

Czy masz z kim płakać i z kim się śmiać?

Może słyszałaś o australijskiej pielęgniarce Bronne Ware, która prowadziła zeszyt z wyznaniami pacjentów na łożu śmierci i na ich podstawie powstała książka „czego żałują umierający”. Zaskoczę Cię 😉 – wtedy nikogo nie zajmują rozmyślania o tym, że nie udało się schudnąć – przynajmniej nie w tym „estetycznym” kontekście na jakim się skupiamy teraz. Za 20, 30, 40 lat prawdopodobnie większe znaczenie od tego ile będziesz ważyć i jaki rozmiar nosić będzie miało to, w co inwestowałaś życiową energię, jakie relacje zbudowałaś, czy masz przy kim płakać kiedy jest Ci źle, czy masz z kim wypić herbatę, wino, opowiedzieć o niesamowitym śnie, pośmiać się aż do bólu brzucha. Czy jest ktoś, kto do Ciebie wraca i czy Ty masz do kogo wracać. Czy jesteś zdrowa – fizycznie i psychicznie. Czy nauczyłaś się smakować życie czy połykałaś go w biegu. Czy żyłaś czy udawałaś… Czy Twoja drabina była przystawiona do właściwej ściany? 🙂 Jak chcesz inspiracji od Bronne Ware- czytaj> tutaj.

Żeby mieć dobre, zdrowe życie kiedyś, inwestuj swój czas i angażuj się w rzeczy, które mają prawdziwe znaczenie w szerszej perspektywie. Masz prawo wyglądać jak chcesz i ważyć tyle ile chcesz… Przede wszystkim masz prawo czuć się ze sobą dobrze. Czy szczupłość = szczęście? Czym jest dla Ciebie szczęście, czym jest zdrowie? Nie musisz porzucać starań o zadowalająca Cię sylwetkę, pamiętaj przy tym o swoich życiowych wartościach. Wybór drogi jaką osiągasz cel ma duże znaczenie. Czy celem jest schudnięcie x kg czy może zdrowsze życie, balans, spokój i wolność w wyborach żywieniowych.

Projekt: figura, czy projekt: życie?

Kiedyś będzie chodzić o to jak blisko Ci do kobiety, jaką zawsze chciałaś być, czy żyjesz w zgodzie z swoimi wartościami i potrzebami. Czy dążyłaś do realizacji marzeń także innych niż to o pięknym ciele. Twoje ciało potrzebuje uwagi i troski – nie pośpieszania go i walki z jego naturą. Znaczenie może mieć to, że zamiast kuracji oczyszczających polubiłaś ruch, wysypiałaś się, odkładałaś częściej smarthona, że robiłaś sobie kontrolne badania np. morfologię, diagnostyką chorób (np. tarczycy, insulinooporności), wskaźniki stanu zapalnego. A nawet to, że w końcu zakceptowałaś kilka kilogramów „za dużo” – dzięki czemu uchroniłaś się przed wieloma negatywnymi skutkami szybkich diet i skutkami jo-jo (które wg Freamingham Heart Study podnosi wskaźniki śmiertelności na choroby układu krążenia aż dwukrotnie…). Troska z zdrowie fizyczne, nie może się odbywać kosztem zdrowia psychicznego. Jesteśmy całością.

Znaczenie ma to na co stawiasz teraz… czy na uważność w jedzeniu, budowanie zaufania do siebie, więzi ze swoim ciałem, kontakt z emocjami czy na szybką, spektakularną metamorfozę, po której na chwilę poczujesz się niesamowicie, ale…. ona taka pozostaniesz raczej tylko na zdjęciu. Za x lat ciało dopomni się o należytą uwagę. Czy Twoim projektem, któremu się oddajesz i go doskonalisz jest Twoje życie, czy wciąż przede wszystkim Twoja figura?

Jeśli nie odchudzanie, to co?

Jeśli chodzi o budowanie zdrowej relacji z jedzeniem i ciałem zachęcam do poznania idei Jedzenia Intuicyjnego oraz uważności w jedzeniu (Mindful Eating). Ponieważ widzę w tej idei alternatywę dla wielu diet, kuracji odchudzających postanowiłam akcentować je mocniej w swojej pracy. Zapraszam Cię na sesje psychodietetyczne, które teraz znajdziesz w korzystniejszych cenowo pakietach!